Gdzie się nie spojrzy, to wiadomo, że Święta za pasem. Gorączka i przygotowania, nie wiem kogo to ominie. Ale nad sensem Świąt, to może kiedyś indziej.
Miki w przedszkolu również codziennie szykuje jasełka, szlifuje rolę Pastuszka. Śpiewy odchodzą w domu rano i przed spaniem, że bosy pastuszek, że dzieciątko w sianku śpi, że królowie niosą dary. No nie da się nie myśleć o niczym innym!
Kilka dni temu dowiedziałam się jeszcze jednej ważnej rzeczy w temacie Świąt.
Miki: Mamo, prawda, że tyś jest królem?!
Ja : Ja??
Miki: No nie Ty, tyś!
Ja: Co?
Miki: No, TYŚ jest królem.
Ja: Jaki TYŚ??
Miki: Jezus! Mamo, przecież śpiewamy w jasełkach: Jezu Tyś jest królem.
Czyli ten Tyś, to Jezus. W życiu bym na to nie wpadła, nie zbadane są zakamarki rozumku Mikusia, oj niezbadane. Sobie synek o mnie pomyśli, że podstaw nie znam.
A teraz z innej beczki.
Natchniona lekturą Mamy Lusiów postanowiłam dorzucić swoje 3 grosze.
Pomijając, jak te dzieci wyglądają w trakcie jedzenia i po: (znacie go?)
Oraz patrząc na to, co teraz nasze niemowlaki mogą już jeść, nie tylko ogarnia mnie lekkie przerażenie, ale również strach przed kolejnym przewijaniem.
Wraz z urozmaiceniem diety, jakże urozmaica się zawartość pieluchy! Filip to jest jeszcze taki gigant, że potrafi jeść zupkę i jednocześnie zanieczyszczać kolejną pieluchę. Zapachy przy tym są tak fantazyjne, że człowiek sinieje.
To nie to, co mleczko.
Wczoraj dałam mu pół jabłka i mi się odechciało. Jabłko następnym razem dostanie za rok, albo jeszcze dalej! Kup strzelił wczoraj w ilości godnej medalu, 5 szt.
Zostajemy przy marchewce, bananie i zupkach.
Zapuścili tu żurawia...
środa, 12 grudnia 2012
czwartek, 6 grudnia 2012
Niegrzeczna Mama
Wczoraj groziłam mojemu synowi, że jak nie przestanie broić, to dzwonię do Świętego Mikołaja i mu powiem, żeby z prezentami nie przychodził, bo u nas w domu łobuz mieszka. Na to moje dziecię mi powiedziało, żebym mu podała telefon, on sam sobie do Mikołaja zadzwoni i mu powie, że on jest grzeczny, a Mama jest niegrzeczna!
I dupa. Mikołaj i tak do mnie przyszedł, ha ha ha! Zdziwko?
Mąż mi zadzwonił, że jest w Empiku i spotkał Mikołaja, a że według męża byłam grzeczna ( gotowałam obiady, prałam brudy, przewijałam kupska, myłam klejące podłogi, sprzątałam zaszczaną kuwetę...) to postanowił zainwestować w żonkę kilkadziesiąt złotych.
Tym sposobem otrzymałam moje kolejne marzenie książkowe.
No.
Dostałam jeszcze jeden prezent! Na usg wyszło, że krwiak się wchłonął całkowicie.Boziu, dzięki.
I ja jestem niegrzeczna?
Wszyscy, tylko nie ja.
I dupa. Mikołaj i tak do mnie przyszedł, ha ha ha! Zdziwko?
Mąż mi zadzwonił, że jest w Empiku i spotkał Mikołaja, a że według męża byłam grzeczna ( gotowałam obiady, prałam brudy, przewijałam kupska, myłam klejące podłogi, sprzątałam zaszczaną kuwetę...) to postanowił zainwestować w żonkę kilkadziesiąt złotych.
Tym sposobem otrzymałam moje kolejne marzenie książkowe.
No.
Dostałam jeszcze jeden prezent! Na usg wyszło, że krwiak się wchłonął całkowicie.Boziu, dzięki.
I ja jestem niegrzeczna?
Wszyscy, tylko nie ja.
niedziela, 2 grudnia 2012
Orientuj się!
Pamiętacie taką durną zabawę z dzieciństwa, jak ktoś Was klepnął w plecy, tudzież w ramię, albo podłożył nogę, pociągnął za włosy i krzyknął:
- Orientuj się!
Dziś ja dostałam takiego strzała między oczy, a w zasadzie wczoraj. W kalendarzu pojawił się grudzień i mnie pierdyknął między oczy, mówiąc:
- Orientuj się!
Za dwa miesiące do pracy, leserze!
A buuuuu.....
Dziś już miałam sen w nocy, że jestem w pracy, sprzedaję rzeczy z rabatem, przeprowadzam rozmowy korygujące, liczę kasę... Aż się zdziwiłam, że to nie horror był, tylko obudziłam się spokojna.
Spokój.
Wracam do swojego sklepu, do swojego zastępcy. Nie będzie już mojej regionalnej, która mi nie mogła darować, że zaszłam w ciążę bez porozumienia z nią.
Że ona na mnie liczyła, a ja jej taki numer zrobiłam.
Że nie wyobraża sobie naszej współpracy, po macierzyńskim i radzi mi zmienić pracę.
Nie będzie jej. Nie będzie!! Jupiiiiiiiiiiiiiii.
W dodatku, rozmawiałam z moją lekarką i ze względu na mój wypadek 2 miesiące temu, może mi jakieś L4 jeszcze wystawi. Wszystko zależy od wyników usg nerki, w przyszłym tygodniu.
A regionalnej życzę mega pierdyknięcia ze schodów kariery. Niech się weźmie chajtnie, urodzi dziecko i wtedy dopiero zacznie myśleć, jak człowiek, a nie jak cyborg.
I niech ją ktoś wtedy klepnie w plery:
- Orientuj się!!
PS. Dla fanów Mika:
- Orientuj się!
Dziś ja dostałam takiego strzała między oczy, a w zasadzie wczoraj. W kalendarzu pojawił się grudzień i mnie pierdyknął między oczy, mówiąc:
- Orientuj się!
Za dwa miesiące do pracy, leserze!
A buuuuu.....
Dziś już miałam sen w nocy, że jestem w pracy, sprzedaję rzeczy z rabatem, przeprowadzam rozmowy korygujące, liczę kasę... Aż się zdziwiłam, że to nie horror był, tylko obudziłam się spokojna.
Spokój.
Wracam do swojego sklepu, do swojego zastępcy. Nie będzie już mojej regionalnej, która mi nie mogła darować, że zaszłam w ciążę bez porozumienia z nią.
Że ona na mnie liczyła, a ja jej taki numer zrobiłam.
Że nie wyobraża sobie naszej współpracy, po macierzyńskim i radzi mi zmienić pracę.
Nie będzie jej. Nie będzie!! Jupiiiiiiiiiiiiiii.
W dodatku, rozmawiałam z moją lekarką i ze względu na mój wypadek 2 miesiące temu, może mi jakieś L4 jeszcze wystawi. Wszystko zależy od wyników usg nerki, w przyszłym tygodniu.
A regionalnej życzę mega pierdyknięcia ze schodów kariery. Niech się weźmie chajtnie, urodzi dziecko i wtedy dopiero zacznie myśleć, jak człowiek, a nie jak cyborg.
I niech ją ktoś wtedy klepnie w plery:
- Orientuj się!!
PS. Dla fanów Mika:
Wychowawczyni pochwaliła Mika, że bardzo grzeczny jest w przedszkolu.
Więc pytam:
- Słyszłam, że byłeś bardzo grzeczny dzisiaj?
Miki: no tak!
Ja: A co takiego robiłeś, że Pani Marysia Cię pochwaliła?
Miki: Skarżyłem na wszystkich.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
