Udaję.
Jak dobrze mi to idzie? Chyba nawet ja sama w to uwierzyłam. Tak, jestem zdrowa. Nic mi kurde nie jest! Nic! Zrozumiano?
Co wieczór mam załamkę, co wieczór mam galop myśli. Znów to samo, no ja pierdolę! Czy to jest jakiś żart do cholery? Ileż można? Ok, pośmiejmy się raz, czy dwa, ok ok. Ale, że znowu? Nie, ja nie dam rady. Tak wiem, inni mają gorzej, wiem, wiem.
Ale moja psychika tego gorzej, to by nie wytrzymała, jak ledwo co dźwiga nowości z ostatnich tygodni. Nie wiem, co dalej, a raczej tylko się mogę domyślać i doczytywać z gooogla, co mnie czeka. Po tylu cięciach, czeka mnie kolejne, znów brzuch.
Czy to jest kurwa jakiś pierdolony test? Jeśli tak, to ja przepraszam, ale poprzedni chyba zdałam, co??? Zaliczyłam cięcie, zaliczyłam zakażenie, zaliczyłam podejrzenie sepsą, pobyt w sali 6 osobowej ponad tydzień. No ja przepraszam, jeszcze coś?
Ok, rana poprzednia zaleczona, brzuch aż zapadnięty z nadmiaru wyciętych, zakażonych tkanek. Nawet od miesiąca pracuję. I co? Znowu? Komu coś zrobiłam, kto mnie zauroczył???
Gdyby nie moje chłopaki, to pierdzielę, wyłabym co dzień. A tak....też wyję, ale nie co dzień. Co wieczór. Jak już śpią, jak słyszę te pochrapywania miarowe, oddechy spokojne. Jak śnią o pierdetach, autkach, gierkach... Jak są tacy spokojni i nic im nie przeszkadza.
Wtedy nie słyszą, jak płaczę, jak się boję...Bo śpią. A jak się obudzą, to będzie po wszystkim, znów będę zaleczać rany, ściągać szwy.
To najgorsze prześpią...To im daruję.
Zapuścili tu żurawia...
czwartek, 25 lutego 2016
niedziela, 1 listopada 2015
" Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins
Szczerze, to myślałam, że zakupię tą książkę dopiero za jakiś czas. Widziałam reklamy na portalach czytelniczych, widziałam recenzje. Myślałam, ok ustaw się książko w kolejce do czytania, do zakupu.
Sytuacja zmusiła mnie do przeczytania "Dziewczyny z pociągu" szybciej, niż myślałam.
W szpitalnym kiosku nie było nic poza książką o Kaczorze (nie Donaldzie) i wyżej wymienioną. Nawet cena obniżona, specjalnie chyba dla pacjentów w desperacji, którym już krzyżówki nie wystarczają, a prasa kobieca jest nudna jak flaki z olejem. Dla mnie, znaczy się!
Kupiłam, przeczytałam w ciągu 1.5 dnia.
Sprawy się mają tak, że sam pomysł na książkę jest średni, banalnie prosta historia.
Nie wiedziałam, że to takie proste, wystarczy dwóch facetów, do tego trzy babki, mieszamy, mieszamy i tadam! Każdy z każdym, to wiadomo, że komuś przestanie się w końcu taki układ podobać. Oto zbrodnia niedoskonała. Trup tylko jeden, ach jaka szkoda.
Trzeba się pilnować podczas czytania, gdyż historia opowiedziana jest z punktu widzenia trzech kobiet, w różnym czasie. I to tyle, czego wymaga od nas autorka książki, reszta leci już sama.
Moim zdaniem, bez szału. Po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, żeby nie oceniać książki po okładce. Zapowiedzi tej pozycji są przerysowane, przesadzone. Książka jest przereklamowana.
I tak szybko, jak się ją czyta, szybko się o niej zapomina.
Sytuacja zmusiła mnie do przeczytania "Dziewczyny z pociągu" szybciej, niż myślałam.
W szpitalnym kiosku nie było nic poza książką o Kaczorze (nie Donaldzie) i wyżej wymienioną. Nawet cena obniżona, specjalnie chyba dla pacjentów w desperacji, którym już krzyżówki nie wystarczają, a prasa kobieca jest nudna jak flaki z olejem. Dla mnie, znaczy się!
Kupiłam, przeczytałam w ciągu 1.5 dnia.
Sprawy się mają tak, że sam pomysł na książkę jest średni, banalnie prosta historia.
Nie wiedziałam, że to takie proste, wystarczy dwóch facetów, do tego trzy babki, mieszamy, mieszamy i tadam! Każdy z każdym, to wiadomo, że komuś przestanie się w końcu taki układ podobać. Oto zbrodnia niedoskonała. Trup tylko jeden, ach jaka szkoda.
Trzeba się pilnować podczas czytania, gdyż historia opowiedziana jest z punktu widzenia trzech kobiet, w różnym czasie. I to tyle, czego wymaga od nas autorka książki, reszta leci już sama.
Moim zdaniem, bez szału. Po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, żeby nie oceniać książki po okładce. Zapowiedzi tej pozycji są przerysowane, przesadzone. Książka jest przereklamowana.
I tak szybko, jak się ją czyta, szybko się o niej zapomina.
niedziela, 25 października 2015
Dzień świstaka, czyli ja wysiadam.
Fatalnie. Znacie takie uczucie, że coś już kiedyś było? Albo zdarza sie, że ciągle coś sie powtarza? Kurna chata.
Bo ja sie budze w nocy i znów widze ten sam sufit. Niestety nie domowy, szpitalny. Po raz trzeci, jakaś kpina!?
Powikłanie po operacji, ktore spotyka jedną na sto osob! Czuję się bardzo zaszczycona i doceniona, ale do jasnej cholery, czemu ja? Łaj?
Leze i patrze w sufit i szukam odpowiedzi na to pytanie już od piątku. Moje dumania przerwał lekarz, że za 5 godzin na blok operacyjny.
Masz babo placek, tego to ja dziś nie planowałam.
Wiec poddaje sie i czekam.
Trzymajcie kciuki, bo tym razem musi sie udać.
ps.Przepraszam za brak polskich znakow momentami, ale nijak nie moge rozkminić, jak sie je ustawia. Ech.
Bo ja sie budze w nocy i znów widze ten sam sufit. Niestety nie domowy, szpitalny. Po raz trzeci, jakaś kpina!?
Powikłanie po operacji, ktore spotyka jedną na sto osob! Czuję się bardzo zaszczycona i doceniona, ale do jasnej cholery, czemu ja? Łaj?
Leze i patrze w sufit i szukam odpowiedzi na to pytanie już od piątku. Moje dumania przerwał lekarz, że za 5 godzin na blok operacyjny.
Masz babo placek, tego to ja dziś nie planowałam.
Wiec poddaje sie i czekam.
Trzymajcie kciuki, bo tym razem musi sie udać.
ps.Przepraszam za brak polskich znakow momentami, ale nijak nie moge rozkminić, jak sie je ustawia. Ech.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
