Jestem w szoku, ile dziecko może w kółko oglądać te same bajki.
Dzień w dzień, godzina w godzinę, wciąż to samo, bez przerwy. Nie daj boże dorwie się do pilota, którego obsługuje lepiej niż my, wie gdzie jest jutub, ipla, vod.
Steruje jakby urodził się z pilotem w ręce. Szok! Mowa o Filipku, 2.5 roku zaledwie! (Jedyne wyjście to chyba pozbyć się tv z domu).
Więc wracając do tematu, niech no tylko pilot będzie w zasięgu jego łapki, to dawaj krzyczy: mój pijot, mój pijot! Moje telebisie!
I tak od jakiegoś miesiąca, królują u nas Teletubisie. Cóż to za bajka, miodzio. Filipek łoi w kółko te same odcinki: jak to telebisie ( bo tak je nazywa) jedzą telegrzanki, robią tubisiowy krem, ba, tańczą i śpiewają!
Niewątpliwie najlepszy jest odcinek, w którym Tinkiłinki śpiewa piosenkę o torbie : torba, torba, torba ( cytuję tekst piosenki ) i biega z damską, czerwoną torebką po łące! Osz kur...Witkowski ze swoją toreką- czajnikiem się chowa!! I pomyśleć, że takie trendy już były ładnych kilkanaście lat temu.
Zastanawiam się, kiedy Filipowi ta faza przejdzie?Nic nie pomaga, ani książeczki, klocki, rysowanki, nic.
Po całym dniu w domu i towarzystwie tych czterech kolorowych stworów, można się zapomnieć i zacząć się bawić z mężem w: tulimmmmyyyy! Tylko któreś z nas wyłącza to cholerstwo, bądź przełącza kanał, to dopiero, krzyk i wycie.Terror.
Ogłaszam wszem i wobec, zwracam honor innym bajkom, na które niedawno psioczyłam! Wracajcie świnki peppy i koty proty! Proszę!!!!
Zapuścili tu żurawia...
piątek, 13 lutego 2015
piątek, 6 lutego 2015
Dobra, dobra, dobra
Doczekaliście się! Jestem.
I sama nie wierzę własnym oczom, że po czterech miesiącach ten remont się skończył. No prawie, bo zostały jeszcze jakieś silikony przy kaflach i kinkiety zawiesić, półki w łazience, karnisze w sypialni. Pikuś w porónaniu z tym, co tu sie działo. Włączam reset i kasuję życie bez wanny, bez kuchenki gazowej, piekarnika, pralki i klopa. Tak, przy dwójce dzieci regularnie z nami mieszkających, udało się przetrwać ten obóz! Huuuuuura!Co tam, że zasmaklowaliśmy w parówkach z mikrofali i potrafimy umyć głowię z zlewozmywaku w kuchni, nic to!
A teraz czekajcie, aż mój nowy smartfon raczy się naładować, a jego nowa Pani, czyli ja, raczy się nauczyć, jako owe cudo się obsługuje, co ma w sobie i gdzie! Wtedy oto wkleję zdjęcia, jeśli zdołam je zrobić! Ale obiecuję, postaram się! Słowo harcerza!
No a teraz , gdy już przeprosiłam się z moim blogusiem i daliśmy sobie po buziaczku, witam wszystkich :)
Do następnego!
A tak było, za starego smartfona...
I sama nie wierzę własnym oczom, że po czterech miesiącach ten remont się skończył. No prawie, bo zostały jeszcze jakieś silikony przy kaflach i kinkiety zawiesić, półki w łazience, karnisze w sypialni. Pikuś w porónaniu z tym, co tu sie działo. Włączam reset i kasuję życie bez wanny, bez kuchenki gazowej, piekarnika, pralki i klopa. Tak, przy dwójce dzieci regularnie z nami mieszkających, udało się przetrwać ten obóz! Huuuuuura!Co tam, że zasmaklowaliśmy w parówkach z mikrofali i potrafimy umyć głowię z zlewozmywaku w kuchni, nic to!
A teraz czekajcie, aż mój nowy smartfon raczy się naładować, a jego nowa Pani, czyli ja, raczy się nauczyć, jako owe cudo się obsługuje, co ma w sobie i gdzie! Wtedy oto wkleję zdjęcia, jeśli zdołam je zrobić! Ale obiecuję, postaram się! Słowo harcerza!
No a teraz , gdy już przeprosiłam się z moim blogusiem i daliśmy sobie po buziaczku, witam wszystkich :)
Do następnego!
A tak było, za starego smartfona...
piątek, 30 maja 2014
Brak prawa do jazdy.
Tak, brak. Prawo jazdy śni mi się po nocach. Prawo jazdy będzie normalnie powodem naszego rozwodu, jak tak dalej pójdzie! A doczłapaliśmy już, o niebiosa, do skórzanej rocznicy, więc jest dobrze!
Jestem tchórzem w tej kwestii. Kiedyś miałam chęci i zrobiłam kurs, oczywiście, jak dzieciarni nie było jeszcze na świecie. Oblałam pierwszy egzamin, po czy stwierdziłam, że się obrażam na ten system i prawko mi nie jest do niczego potrzebne! A jak! Tyle ludzi żyje bez prawka i sobie radzą, to po co mi to gówno! Mam autobusy, mieszkam w dużym mieście!
I to był cholera mój błąd! Trzeba było cisnąć, puki był czas na to.
A teraz co?
Co najmniej raz w tygodniu słyszę:
- idź na prawko
- gdybyś miała prawko...
- nie masz prawka?
- ja sobie życia nie wyobrażam bez auta
I tak kurwa w koło macieju, to obrzygania, flaki mi się już wywracają!
Jak żyć panie premierze z tym piętnem!?
Najtrudniejsze jest odpowiedzenie sobie i innym, dlaczego tak naprawdę nie poszłam po raz kolejny na kurs prawa jady? Dlaczego nie próbowałam po 8 razy, jak inni ( inne), aż do skutku?
Samej mi trudno na to odpowiedzieć.
Bo się boję jeździć, nie panuję nad autem, boję się wypadków, nie mam kiedy iść na kurs. Za cholerę nie rozumiem, po co w aucie tyle biegów, i dlaczego kierunkowskaz sam się nie włącza, kiedy pomyślę o skręcie... I boję się kolejnej porażki na egzaminie. Ot to.
W sierpniu mam urlop, i do tego czasu postaram się jakoś sama zmotywować, żeby coś w tym temacie podziałać. Może.
Nie mam wątpliwości, że na tylnej szybie auta, do którego kiedyś wsiądę, nakleję naklejkę: UWAGA, TYPOWA BABA.
A dla fanów dialogów z Mikim, perełka sprzed kilku dni:
Ja: Miki, już tyle czasu na angielski chodzisz, to coś umiesz powiedzieć?
Miki: no...
Ja: Czyli?
Miki: penkju bejbe!
Jestem tchórzem w tej kwestii. Kiedyś miałam chęci i zrobiłam kurs, oczywiście, jak dzieciarni nie było jeszcze na świecie. Oblałam pierwszy egzamin, po czy stwierdziłam, że się obrażam na ten system i prawko mi nie jest do niczego potrzebne! A jak! Tyle ludzi żyje bez prawka i sobie radzą, to po co mi to gówno! Mam autobusy, mieszkam w dużym mieście!
I to był cholera mój błąd! Trzeba było cisnąć, puki był czas na to.
A teraz co?
Co najmniej raz w tygodniu słyszę:
- idź na prawko
- gdybyś miała prawko...
- nie masz prawka?
- ja sobie życia nie wyobrażam bez auta
I tak kurwa w koło macieju, to obrzygania, flaki mi się już wywracają!
Jak żyć panie premierze z tym piętnem!?
Najtrudniejsze jest odpowiedzenie sobie i innym, dlaczego tak naprawdę nie poszłam po raz kolejny na kurs prawa jady? Dlaczego nie próbowałam po 8 razy, jak inni ( inne), aż do skutku?
Samej mi trudno na to odpowiedzieć.
Bo się boję jeździć, nie panuję nad autem, boję się wypadków, nie mam kiedy iść na kurs. Za cholerę nie rozumiem, po co w aucie tyle biegów, i dlaczego kierunkowskaz sam się nie włącza, kiedy pomyślę o skręcie... I boję się kolejnej porażki na egzaminie. Ot to.
W sierpniu mam urlop, i do tego czasu postaram się jakoś sama zmotywować, żeby coś w tym temacie podziałać. Może.
Nie mam wątpliwości, że na tylnej szybie auta, do którego kiedyś wsiądę, nakleję naklejkę: UWAGA, TYPOWA BABA.
A dla fanów dialogów z Mikim, perełka sprzed kilku dni:
Ja: Miki, już tyle czasu na angielski chodzisz, to coś umiesz powiedzieć?
Miki: no...
Ja: Czyli?
Miki: penkju bejbe!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



